Najnowsza galeria:

finał mężczyzn

Następne wydarzenia:

ME WKO 2016
Data:
Gdzie:

Mistrzostwa Europy organizacji WKO.

Informacje

Następne wydarzenia:

Poster_EC_Varna-2016
Data:
Gdzie:

Wagowe Mistrzostwa Europy IKO Seniorów i Juniorów odbędą się w Warnie 21-22 maja.

calendar

Sensei Jacek Lamot – Wywiad o sędziowaniu w PZK

dodano:

Jacek Lamot

Sensei Jacek Lamot opowiada o różnicach w sędziowaniu na międzynarodowych zawodach a turniejach Polskiego Związku Karate.

 

Czym różni się ( a nie powinno) międzynarodowe sędziowanie zawodów karate kyokushin od tego prowadzonego przez Polski Związek Karate?


Przepisy w naszym kraju są zupełnie inaczej interpretowane niż te na arenach międzynarodowych.  U nas  zabronione są takie techniki jak low- kick, hiza geri jodan, mae geri jodan (czyli  wszystkie techniki frontalne na twarz) , gdzie w praktyce stosuje się  je prawie na każdych europejskich zawodach, a powiem więcej , że właściwie każdy klub, który organizuje zawody dopuszcza te kopnięcia na swoich wewnętrznych imprezach, a gdy przychodzi do mistrzostw rangi krajowej, to  te kopnięcia już od wielu, wielu lat są niedopuszczane . Nasi zawodnicy są więc niedoszkoleni, jeśli chodzi o atakowanie przeciwnika tymi technikami, a także w obronie przed tymi technikami.

 

A jak sprawa wygląda z kopnięciami na strefę głowy- jodan?


U nas w kraju dopuszczane są kopnięcia na jodan i nawet te, które nie powodują jakiejkolwiek przerwy w walce… są punktowane na waza- ri. Natomiast podług przepisów stosowanych w świecie, żeby zdobyć waza-ri po kopnięciu , czy też po uderzeniu w jakąkolwiek strefę ciała rywala, walka musi być przerwana minimum na 3 sekundy i dopiero wtedy sędziowie ewentualnie  mogą punktować tę akcję na waza-ri,  natomiast,  jeśli  czas przerwania walki dochodzi do 8 sekund, zalicza się to jako ippon, czyli nokaut. Z kolei u nas na krajowych imprezach każde kopnięcie w okolicę głowy, nawet tylko jej dotykające,  albo świszczące koło niej, natychmiast jest punktowane na waza- ri i nie wiem czym to jest spowodowane. Może nadmierną ostrożnością sędziów, albo jakimiś ich wewnętrznymi ustaleniami, które powodują że owi arbitrzy tak szybko reagują na kopnięcia w głowę?

 

Jak wpływa takie sędziowanie na postawę samych zawodników?


Często jest tak, że nie wiem, co mam  powiedzieć zawodnikom, którzy otrzymawszy  zaledwie lekkie, niegroźne kopnięcie w głowę przegrywają walkę! Kopnięcie to  nie spowodowało jakiejkolwiek szkody , a  przeciwnik dostaje za nie waza ri  w walce full-contactowej! W boksie po mocnym ciosie liczy się zawodnika – jeśli się zachwiał lub upadł –  do 10 sekund i jeżeli  nadal jest on zamroczony, to ogłasza się nokaut lub techniczny nokaut. Walka full contactowa rządzi się więc swoimi twardymi regułami. To gra dla prawdziwych twardzieli. Takie też jest właśnie karate kyokushin i nie wiem, czemu zapomina o tym Polski Związek Karate? Albo nie chce przyjąć tego do wiadomości?

 

Na mistrzostwach świata się podoba, ale na krajowym podwórku już nie…

 

Można tak powiedzieć. Np. przed mistrzostwami Polski open, na telebimie były wyświetlane filmy z mistrzostw świata, a na nich pokazywano mocne, twarde akcje punktowane na waza-ri, albo wręcz nokauty (ippon). Oglądający wspomniane filmy byli pod wrażeniem tych nokautów i wręcz byli zadowoleni, że trenują bardzo twarde i kontaktowe karate. A potem, gdy doszło już do walk na mistrzostwach Polski, to za sprawą decyzji sędziowskich okazało się, że tak naprawdę, to wcale nie trenujemy twardego karate kyokushin, tylko jakieś karate light kyokushin, albo nie wiem jak to już nazwać. Nasi sędziowie pod wpływem jednej osoby – guru zwanego ,,Wschodzącym Wodzem Karpat” – która ma fobię na punkcie bezpieczeństwa, robią rzeczy niespotykane na skalę europejską, a może nawet światową, dopuszczając light contact na zawodach… karate kyokushin. A przecież nasz styl (kyokushin) wyróżnia się, a przynajmniej powinien,  tym, że walczymy w pełnym kontakcie. Tym samym arbitrzy ci negują sens organizowania zawodów w formule full-contact, no bo skoro każde dotknięcie, muśnięcie głowy rywala, to jest dla nich waza- ri…?  To albo uczmy zawodników bić się w formule lekkiego kontaktu, albo pozwólmy im realnie walczyć w pełnym kontakcie, gdzie punkty, czy wygraną dostaje się za doprowadzenie przeciwnika do nokdaunu lub do nokautu   Na coś się trzeba zdecydować, aczkolwiek uważam lekki kontakt za zaprzeczenie sensu karate kyokushin!  To paranoja jakaś, bo zarówno w pucharze Polski jak i na mistrzostwach kraju wagowych i open wygrywają zawodnicy, którzy dotykają głowę przeciwnika, a potem jadą na zawody międzynarodowe i dostają tam przysłowiowe baty, bo nikt na świecie nie punktuje im takich kopnięć w okolice głowy (muśnięć), tam trzeba kolokwialnie mówiąc  ,,przywalić”, żeby dostać jakieś punkty. Wszyscy o tym wiedzą, wszyscy jeżdżą na zawody międzynarodowe , mówią o tym, a gdy tylko przychodzi do sędziowania w Polsce, to znów mamy premiowanie „lekkiego kontaktu”.  Nie wiem dlaczego tak się dzieje, czym to jest spowodowane i dlaczego Polski Związek Karate przez to zmienia naszą dyscyplinę na gorsze.

 

 

Przykład takiego wypaczenia wyniku walki na krajowych  zawodach karate kyokushin to…..


Choćby mistrzostwa Polski open dwa lata temu, gdzie powinien wygrać Paweł Biszczak, który prawidłową techniką znokautował przeciwnika, za co jednak został zdyskwalifikowany (sic!) i zajął drugie miejsce, a wygrał zawodnik, który leżał na macie! Paranoja!

 

 

Jakieś pytania do ludzi ,,źle” czujących  odmianę full contact?


Dlaczego wygrywają zawodnicy , którzy leżą na macie, a nie Ci którzy prawidłowo ich znokautowali? Dlaczego, gdy tylko na macie pojawi się  trochę krwi, to zawodnik, który prawidłowo znokautował przeciwnika zostaje na ogół zdyskwalifikowany?  Jeśli nie chcecie się bawić w full contact, powiedzcie to sobie szczerze i zostawcie to ludziom, którzy dobrze się z tym czują i będą w stanie organizować zawody na zasadach, które obowiązują na Litwie, w Holandii itd., gdzie dozwolone są nokautujące kopnięcia. Jeżeli nadal będziemy pod pantoflem kogoś, kto w panicznej obawie przed jakimś wydumanym nieszczęściem na krajowych zawodach, wprowadza swoje własne „lekkokontaktowe” regulaminy, to nigdy nie nauczymy naszych zawodników twardości i będziemy mogli zapomnieć o sukcesach na arenie międzynarodowej. Tam – w przeciwieństwie do naszego kraju – nie punktuje się „klepaczy” w głowę i nie dyskwalifikuje się nikogo za znokautowanie rywala!

Komentarze

komentarze


Ostatnie wywiady

Więcej z kategorii

Newsletter

Partnerzy

  • Centrum Kultury Japońskiej
  • http://mmaoctagon.pl/
  • http://www.facebook.com/SztukiWalki
  • Start-Stop fundacja