Najnowsza galeria:

finał mężczyzn

Następne wydarzenia:

ME WKO 2016
Data:
Gdzie:

Mistrzostwa Europy organizacji WKO.

Informacje

Następne wydarzenia:

Poster_EC_Varna-2016
Data:
Gdzie:

Wagowe Mistrzostwa Europy IKO Seniorów i Juniorów odbędą się w Warnie 21-22 maja.

calendar

Karate Kyokushin

dodano:

[Kyoku = biegun, ekstremum; Shin = prawda; Kai = organizacja; Kan = budynek, szkoła]


Oyama – droga wojownika

„Jestem bugeisha – zacząłem żyć dla karate i sądzę, że umrę dla karate.” Te słowa twórcy stylu karate kyokushinkai Oyamy Masutatsu towarzyszyły mu przez całe jego życie i były też jego apogeum. Zasłynął z walk jakie stoczył z bykami, którym uderzeniem shuto (kant dłoni) odcinał rogi. Dzięki temu zyskał przydomek „boskie ręce”.

 

W obecnych czasach istnieje wiele rodzajów sztuk walk, nie tylko pochodzących z Dalekiego Wschodu. Z jednych styli wyłaniają się kolejne, z nich następne i następne, które stopniowo ulegają transformacji i zmieniają swój image. Często od pierwowzoru różnią się tylko drobnymi szczegółami, a zmiany wynikają z osobowości poszczególnych twórców. Mistrzowie ci starają się stworzyć bardziej doskonały i uniwersalny styl.

Takim twórcą nowoczesnego japońskiego karate był, zmarły 17 lat temu, Oyama Masutatsu i założony przez niego styl Karate Kyokushinkai (kyokushin znaczy poszukiwanie najwyższej prawdy w aspekcie fizycznym, psychicznym i duchowym).

Styl ten ma wielu przeciwników i przez wielu jest krytykowany, szczególnie adeptów karate bezkontaktowego. Skuteczność i prostota technik oraz wprowadzone przez Oyamę walki kumite bez zastosowania ochraniaczy i w pełnym kontakcie, przyciągają wielu ćwiczących. Dlatego Kyokushinkai zaliczany jest do jednych z najtwardszych styli sztuk walki. Tysiące ćwiczących na całym świecie osób świadczą o jego skuteczności i praktyczności.

Warto tu pokrótce przypomnieć historię życia twórcy Kyokushin Karate. Young I Choi – bo tak brzmi jego prawdziwe nazwisko, przyszedł na świat 27.07.1923 r. w wiosce niedaleko Gunsan w południowej Korei. W wieku 2 lat został wysłany do siostry w Mandżurii (północne Chiny). Tam, mając 9 lat, rozpoczął swoją przygodę ze sztukami walki ćwicząc początkowo chińskie kung fu nazywane Osiemnaście rąk Luohana, zaś po powrocie do Korei w wieku 12 lat zaczął praktykować jego koreańską odmianę. W 1936 r. zdobywa w tej sztuce walki stopień mistrzowski. Mając 15 lat znalazł się w Japonii, gdzie żył razem z rodziną zamożnego koreańskiego emigranta o nazwisku Oyama. W rodzinie tej było dwóch synów: Shigeru i Yasuhiko. I- Choi został zatrudniony jako ochroniarz oraz opiekun młodszego syna Yasuhiko. Za zgodą rodziny Oyama, Young I-Choi zmienił swoje nazwisko na Oyama Masutatsu. Wkrótce rozpoczął naukę w szkole lotniczej Yamanashi w Tokio. Niestety z różnych względów musiał przerwać naukę i podjąć pracę. Jednocześnie wciąż praktykował sztuki walki, poszerzając swą wiedzę. W tym czasie został uczniem najwybitniejszego wówczas mistrza karate na głównej wyspie Japonii –Funakoshi Gishina. W wieku 17 lat zdobył drugiego dana, a w wieku 20-czwartego. Był też posiadaczem 4 dana w judo. W 1945 r. Oyama wstępuje do samobójczych oddziałów kamikadze. Przed śmiercią ratuje go zakończenie wojny. W 1946 r. rozpoczyna studia wychowania fizycznego na uniwersytecie Waseda w Tokio. Mając 23 lata poznaje Yoshikawa Eiji, autora noweli „Musashi”, który pomaga mu poznać i zrozumieć filozofię bushido.

Charakter i umiejętności Oyamy kształtowali kolejni mistrzowie, u których ćwiczył, a także podróże po całej Japonii, podczas których zgłębiał swą wiedzę w tym zakresie. Adoptował i ulepszał techniki z różnych systemów walki. Dużo czytał na ten temat i odwiedzał wszystkie liczące się szkoły walki. Wielki wpływ na wybraną przez niego drogę życia wywarł So Nei Chu – koreański mistrz Goju Ryu karate. Przez kilka lat był nauczycielem Oyamy. Poradził mu, by poświęcił swe życie sztukom walki. W tym celu Oyama w 1946 r. udaję się on na górę Kiyosumi w prefekturze Chiba, gdzie samotnie pozostaje przez osiemnaście miesięcy hartując swego ducha i ciało. O przyczynach swej decyzji i pobycie w górach tak wspominał w swych późniejszych relacjach:

 

„Zdecydowałem się na prowadzenie podobnego stylu życia, ponieważ obawiałem się, że zło zasiane przez II wojnę światową zniszczy mojego ducha karate. Zużyłem przecież całą energię na walkę w zaułkach ulicznych z żołnierzami amerykańskimi, którzy napastowali japońskie dziewczęta i zwyczajnymi chuliganami. Wielu moich znajomych odradzało mi udanie się w góry. Uważali to za bezsens i twierdzili, że poświęcanie się karate w czasach, gdy istnieje broń palna jest niedorzecznością. Byli i tacy, którzy pukali się palcem w czoło i mówili, że jeden człowiek na osiemdziesiąt milionów może zachowywać się w tak idiotyczny sposób. Nie ulegałem jednak tym opiniom i poszedłem w góry. Zabrałem ze sobą miecze, włócznie, kilka książek i naczyń. Mój dzień zaczynał się o czwartej rano. Gdy tylko się obudziłem, biegałem do najbliższego potoku, by się umyć w zimnej wodzie. Po śniadaniu, które składało się z porcji ryżu i ziarenek grochu, czytałem aż do południa. Trening rozpoczynałem po południu. Uderzałem w drzewa oplecione w winorośla technikami ręcznymi seiken, nukite, shuto oraz nożnymi. Przez cały ten osiemnastomiesięczny okres nie było dnia bym odpoczywał. Wieczorami siadałem przed ścianą mojego szałasu, na której narysowany był okrąg i wpatrywałem się w niego. To było moje ćwiczenie koncentracji i uwalnianie rozumu od myśli oraz z niczym niezwiązanych pomysłów. Z czasem zmieniłem jednak metodę ćwiczenia umysłu. Moim wyzwaniem stała się skała. Pozbierałem kamienie, które odpowiadały mi kształtem i wielkością. Następnie usiłowałem je przełamać na pół techniką shuto. Niestety, moje próby były bezskuteczne. Jednak nie poddawałem się. Przez kolejne dni nadal starałem się osiągnąć zamierzony cel. Nocami przesiadywałem w swoim szałasie ze wzrokiem utkwionym w kamień, który leżał przede mną. To była moja nowa metoda ćwiczenia koncentracji. Pewnego razu, gdy była pełnia księżyca, coś się we mnie poruszyło. Oto poczułem w sobie moc, która dała mi wiarę w rozbicie leżącego tuż obok głazu. Uklęknąłem i zastosowałem technikę shuto. Kamień rozpadł się na dwie równe części. Zrobiłem to! Od tamtej pory codziennie rozbijałem dłonią wiele kamieni. Gdy opuszczałem leśną pustelnię, wkoło szałasu było pełno porozbijanych głazów.”

 

Po powrocie z gór w 1947 r. wziął udział w pierwszych po wojnie ogólnojapońskich mistrzostwach wszechstyli  karate w Kioto. Wygrał je w wielkim stylu pokonując wszystkich przeciwników, zyskując tym samym rozgłos w całym kraju. Jego wyczyny budziły wielki podziw i zainteresowanie. W 1950 r. jako jedyny w historii Japońskiego karate zdecydował się na pojedynek z bykiem, którego pokonał gołymi rękami. Przygotowywał się też do walki z niedźwiedziem i tygrysem. Nie doszło do nich jednak z powodu licznych protestów organizacji dbających o prawa zwierząt. W walkach tych dążył do pokazania maksymalnych możliwości człowieka będących spełnieniem wieloletniego samodoskonalenia przy jednoczesnym posiadaniu wielkiego ducha walki. Starał się pokazać ogromną moc kyokushin, która polegała nie tyle na sile fizycznej, ile na potędze ludzkiego ducha. Sam mawiał, że:

 

„ Nie jest trudno pokonać w walce byka. Nawet 800- kilogramowego. Istnieje jednak pewien warunek – nie można się go bać.”

 

Chcąc propagować swoje karate wyjechał w 1952 r. do USA, gdzie dał liczne pokazy. W następnych latach stoczył łącznie 53 walki z bykami, wszystkie pokonując. Po jednym z takich pokazów w USA, „New York Times” określił go mianem „Boska Ręka”. Od tego momentu wielokrotnie wyjeżdżał za granicę propagując swoje karate po całym świecie.

Zabraniał swym uczniom uderzeń na głowę, choć w walce treningowej i sportowej dopuszczał do pełnego kontaktu pomiędzy walczącymi, bez stosowania ochraniaczy. Wielkie znaczenie miał dla niego duchowy aspekt karate, na którego poznanie kładł wielki nacisk. By wyróżnić kyokushin od innych stylów karate, stworzył coś, co można by nazwać kodeksem bushido karateków. Jest to przysięga dojo – wyselekcjonowany zbiór zasad etycznych i moralnych, według których powinien postępować karateka. Złożony z siedmiu punktów kodeks mówi o dążeniu do doskonałości zarówno fizycznej jak i duchowej poprzez praktykę karate, o obowiązku szanowania starszych i miłości wobec rodziców oraz powstrzymywaniu się od gwałtowności. Zabrania też stosowania i rozprzestrzeniania sztuki karate poza dojo. Jednocześnie zasadom tym powinna towarzyszyć wysoka kultura osobista karateki. Oyama uważał, że bez tego wszystkiego uprawiający kyokushin będzie jedynie osiłkiem budzącym u ludzi odrazę.

„Karate ni sente nashi”- Karate nigdy nie było techniką agresji

To maksyma mistrza i twórcy karate Shotokan – Funakoshi Gichin. Tak samo uważał Oyama Masutatsu i przez cały czas uczył jej swych uczniów. Wciąż starał się też podnosić swoje umiejętności. W tym celu dał początek specjalnemu testowi kumite. W czasie trzech kolejno następujących po sobie dni stoczył walki z najlepszymi karatekami ze swej szkoły. Łącznie pokonał trzystu przeciwników. Ponieważ wyczyn ten okazał się nie do powtórzenia przez kogokolwiek innego, Oyama zmienił nieco jego strukturę i ograniczył test do stu walk w ciągu jednego dnia. Do dnia dzisiejszego test ten pozytywnie zaliczyło 15 karateka. Jako pierwszy dokonał tego shihan Steve Arneil w 1965 r. Ostatnim, który pozytywnie przeszedł test był sensei Artur Hovhannisian w 29.03.2009 roku.

Pierwsze swoje dojo otworzył na trawniku w rejonie Mejiro w Tokio w 1954 r. Nazywało się „Oyama dojo” i trenowało w nim wówczas około 80 karateka. Dopiero w 1956 roku przeprowadził się do dawnego studia baletowego za Uniwersytetem Rikkyo. Na treningi przychodzili wtedy zawodnicy z różnych szkół karate. 01.10.1963 r. powstaje Międzynarodowa Organizacja Kyokushinkai z głównym Honbu dojo w Tokio. To właśnie jej władze w 1975 r. przyznają Oyamie najwyższy stopień wtajemniczenia w sztuce karate – 9 dan, a potem 10. W tym też roku odbył się I Otwarty Światowy Turniej  Karate Kyokushin w Tokio.

W 1983 r. Soshu Oyama Shigeru, jego brat Yasuhiko 8 Dan oraz Miura Miuki 7 Dan chcąc realizować swoją wizję karate powołali do życia Światową Organizację Oyama Karate. W kyokushin nastąpił rozłam. Dziesięć lat później Oyama gościł w Polsce. Na turnieju Oyama Cup w katowickim „Spodku” witał go 22- tysięczny tłum. Była to jego ostatnia podróż zagraniczna. W ciągu swego życia napisał 30 książek na temat karate. Zmarł 26.04.1994 r. w wieku 71 lat. Na jego pogrzeb przybyli do Tokio nawet ci uczniowie, którzy przed laty opuścili go i pozakładali na całym świecie własne organizacje karate. W jego ostatniej drodze żegnały go tysiące ćwiczących, którzy w ten sposób po raz ostatni chcieli oddać mu hołd. Jego następcą został 37-letni Shokei Matsui 8 dan mistrz świata w kyokushin, który także z powodzeniem przeszedł test stu kumie. Jednocześnie ze śmiercią wielkiego mistrza w światowym kyokushin doszło do kolejnego podziału. Wyodrębniło się kilka organizacji rywalizujących ze sobą.

I choć od śmierci Oyamy minęło już dziesięć lat to wciąż jego postać pozostaje żywa. Na górę Mitsumine co roku przybywają na treningi karate karateka z całego świata.

Marek Bębenek

Wywiad : Oyama Masutatsu

Film dokumentalny : Oyama Masutatsu

 

CREDO WOJOWNIKA

Nie mam rodziców: Niebo i Ziemię czynię swymi rodzicami.

Nie mam domu: Świadomość czynię swym domem.

Nie mam życia i śmierci: rytm oddechu czynię swym życiem i śmiercią.

Nie mam boskiej mocy: uczciwość czynię swą boską mocą.

Nie mam żadnych środków: zrozumienie czynię swymi środkami.

Nie mam żadnych magicznych sekretów: charakter czynię swym magicznym sekretem.

 

Nie mam ciała: wytrzymałość czynię .swym ciałem.

Nie mam oczu: światło błyskawic czynię swymi oczami.

Nie mam uszu: wrażliwość czynię swymi uszami.

Nie mam członków: refleks czynię swymi członkami.

Nie mam strategii: „nieprzyćmiona myśl ” to moja .strategia.

Nie mam planu: „nie przegapić sposobności ” to mój plan.

Nie mam cudów: „odpowiednie działanie ” to moje cuda.

Nie mam zasad: przystosowywanie się do wszelkich okoliczności to moje zasady.

 

Nie mam taktyki: pustkę i pełnię czynię swą taktyką.

Nie mam talentów: sprawny umysł czynię mym talentem.

Nie mam przyjaciół: własny umysł czynię swym przyjacielem.

Nie mam wroga: lekkomyślność czynię swym wrogiem

Nie mam zbroi: życzliwość i prawość czynię swym pancerzem.

Nie mam zamku: stały umysł czynię swą twierdzą.

Nie mam miecza: nieobecność ego czynię swym mieczem.

 

Anonimowy Samuraj, XIV wiek

 

Komentarze

komentarze


Ostatnie wywiady

Więcej z kategorii

Newsletter

Partnerzy

  • Centrum Kultury Japońskiej
  • http://mmaoctagon.pl/
  • http://www.facebook.com/SztukiWalki
  • Start-Stop fundacja